Jakiś czas temu, w przygnębiająco szarym Wrzeszczu, powstała kolorowa wyspa.

Jakiś czas temu, w przygnębiająco szarym Wrzeszczu, powstała kolorowa wyspa.

Wszyscy jak jeden mąż (żona lub białogłowa) piszą o naszej-klasie.pl. To oznacza sukces, oczywiście w kategoriach sukcesu tabloidalno-medialnego. Żaden inny, bez wątpienia, serwis społecznościowy w Polsce, a jest ich wiele, nie osiągnął i nie osiągnie takiego poziomu zainteresowania przeciętnego Polaka. Nie dlatego, że ten serwis jest szczególnie dobry/ciekawy/wartościowy/oryginalny itd. (podkreślić odpowiednie)
Można by zaryzykować tezę, że jest sławny dlatego, że jest znany. Albo odwrotnie. Niestety, teza nie jest mojego autorstwa. Ale wszyscy o nim mówią i jest w pewnym sensie nagradzany.
To, wypisz wymaluj, jak z zespołem pieśniarskim “Ich Troje”. Albo lepiej, jak z Dodą. Inni lepiej śpiewają, ale to Doda zbiera nagrody na różnych konkursach. I znów ubolewam nad tym, że to nie moja teza, tylko niejakiego Przemka Salety (niech szybko wraca do zdrowia).
Więc jeśli ta popularność to moda, to wkrótce przeminie, jak tylko wszyscy się tam zarejestrują, a na końcu GIODO z hukiem zamknie cały ten kram. Obym się mylił.
Zastanawiało mnie, dlaczego nasza-klasa.pl, choć nie jest oryginalnym pomysłem, a tylko kopią amerykańskiego serwisu classmates.com, odniosła taki sukces, a jednocześnie została jego ofiarą. Okazuje się, że przyczyny są dość proste:
Żeby nie było wątpliwości, życzę twórcom tego serwisu samych sukcesów.
Żeby zostali milionerami i dali pracę wielu innym, którzy jej potrzebują. Niech zarabiają miliony i wydają je w Polsce, niech pomagają potrzebującym.
Niech w końcu doprowadzą swój serwis do stanu używalności, zamiast mówić o zamiarach. To, że teraz chodzi znośnie nie znaczy, że już osiągnięto stan nirvany.
Niech usprawnią serwis tak, żeby dawał prawdziwą funkcjonalność, która pomoże zebranej społeczności w realizacji celów, zamiast być tylko kolekcją dusz i wystawą lepszej lub zwykle gorszej jakości zdjęć.
Czego wam i sobie życzę.