Zastanawiało mnie, dlaczego nasza-klasa.pl, choć nie jest oryginalnym pomysłem, a tylko kopią amerykańskiego serwisu classmates.com, odniosła taki sukces, a jednocześnie została jego ofiarą. Okazuje się, że przyczyny są dość proste:
- jesteśmy sentymentalni — dlatego z taką lubością grzebiemy się w historii własnej młodości;
- jesteśmy niewybredni — zadowalamy się byle czym, bo kto rozsądny chciałby korzystać z usług, na które nie może się doczekać, a jednocześnie twierdzić, że to jedna z fajniejszych rzeczy, jaka nas spotkała w życiu;
- dowiadujemy się o trendach w internecie ze źródeł innych niż internet — eksplozja popularności serwisu nasza-klasa.pl miała miejsce dopiero wtedy, kiedy zaczęto o nim mówić w “tradycyjnych” mediach;
- mamy potrzebę publicznego manifestowania swoich “uczuć” — niestety, jak pokazują wydarzenia z kilku ostatnich lat, nasze publiczne zachowania i deklaracje są, niestety, emocjonalne, krótkotrwałe i niekonsekwentne.
Żeby nie było wątpliwości, życzę twórcom tego serwisu samych sukcesów.
Żeby zostali milionerami i dali pracę wielu innym, którzy jej potrzebują. Niech zarabiają miliony i wydają je w Polsce, niech pomagają potrzebującym.
Niech w końcu doprowadzą swój serwis do stanu używalności, zamiast mówić o zamiarach. To, że teraz chodzi znośnie nie znaczy, że już osiągnięto stan nirvany.
Niech usprawnią serwis tak, żeby dawał prawdziwą funkcjonalność, która pomoże zebranej społeczności w realizacji celów, zamiast być tylko kolekcją dusz i wystawą lepszej lub zwykle gorszej jakości zdjęć.
Czego wam i sobie życzę.


